|
Na mecz 15 kolejki do Rychlik przyjechał zespół Number One Zalew Frombork, który zajmuje
obecnie 3 miejsce w tabeli, drużyna bardzo mocna, do niedawna walcząca o awans do ligi wyżej.
Mecz rozpoczyna się punktualnie o godz. 14 - ej, pierwsze minuty spotkania to wyrównana gra
obu drużyn. Po ładnej akcji M.Pankiewicz strzela z lewej nogi a piłka przechodzi minimalnie obok słupka.
Nadchodzi jednak 10 minuta spotkania, goście wykonują rzut rożny, jeden z naszych zawodników mija się
z piłką, dopada do niej zawodnik Number One, strzela i niestety Radek musi wyjmować piłkę z bramki.
Od tej pory zaczyna się "straszny mecz", cała myśl taktyczna chyba runęła w pechowej 10 minucie.
Może ktoś zapytać dlaczego napisałem "myśl taktyczna chyba runęła ", ponieważ uważam, że żadnej
myśli nie było. Można było zaobserwować, że obrońcy grają całą czwórką w jednej linii, nie obrażając
tu nikogo takim ustawieniem mogą grać ale drużyny i to tylko niektóre w naszej pierwszej lidze.
Jak na Victorię to chyba zbyt śmiały pomysł, tym bardziej, iż przeciwnik był bardzo wymagający.
Wracam jednak do meczu a w więc do momentu, kiedy straciliśmy bramkę. Na boisku praktycznie
już do końca meczu mogliśmy patrzeć jak nasi zawodnicy chcieli wygrać mecz w pojedynkę, dryblując bez
potrzeby, szarpiąc się sami ze sobą. Krótko kryci przez zawodników gości gubili się jakby pierwszy
raz grali w piłkę, byli cały czas wyprzedzani przez naszych rywali, którzy grali przeważnie na jeden,
dwa kontakty co umożliwiało im szybkie przemieszczanie się po boisku. Mimo, iż grali od 35 minuty
w dziesiątkę na boisku nie było wcale tego widać. Nasi piłkarze momentami byli bezsilni co wzbudzało
w nich frustrację a czasami niepotrzebną agresję. Próby odbioru piłki tzw. "ślizgami" były bezsensowne
a do tego zagrażające zdrowiu zawodników gości. Owocem takiej gry są żółte kartki, które otrzymują
Ł.Pankiewicz, P.Pontus, P.Wawer, M.Hałajko, M.Mowczko. W drugiej połowie udaje się Victorii wyrównać
stan meczu z rzutu karnego za zagranie ręką jednego z zawodników gości w ich polu karnym.
Jak zwykle pewnym wykonawcą rzutów karnych jest P.Pontus. Jak już pomału myślimy,
że mecz zakończy się szczęśliwym dla nas remisem, w końcówce spotkania popisuje się
wyjątkową i rzadko spotykaną głupotą Mariusz Hałajko, junior, który wszedł w miejsce R.Komycza.
Fauluje on w naszym polu karnym zawodnika gości, sędzia dyktuje jak najbardziej zasłużony rzut karny,
który goście zamieniają na bramkę. Jakby tego było mało M.Hałajko musi opuścić boisko za drugą
żółtą kartkę, schodząc z boiska do szatni ma uśmiech na twarzy, rzeczywiście było się z czego
cieszyć, "dzięki mnie przegraliśmy hip hip hurra" pewnie sobie tak myślał stąd ten uśmiech.
Drogi Mariuszu tak właśnie zachowują się gówniarze, mam nadzieję, że jak przeczytasz ten
komentarz przeprosisz swoich kolegów z zespołu!!! Do końca meczu wynik nie ulega zmianie,
przegrywamy ten mecz całkowicie zasłużenie. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie napisał
o zawodnikach, którzy zagrali bardzo dobre spotkanie. R. Suckiel, D. Szczotka, P. Hałajko,
Ł. Pankiewicz to zawodnicy, którzy według mnie zasłużyli na słowa uznania.
Zagraliśmy w składzie: R.Suckiel, P.Pontus, R.Komycz, P.Wawer,
Sz.Piórkowski, J.Kowzan, D.Szczotka, J.Kucab, I.Brzezicki, P.Kajko, P.Dąbrowski, M.Hałajko, M.Mowczko
|