Autor anonimowy
 
Są takie słowa
Które nam umykają
Jak zagubiony diament
pod krokami tysiąca przechodniów
Są takie słowa
Których pragniesz i które ja znam
Są takie słowa
Poszukaj ich sam.
 
 
MIŁOŚĆ
Chłoniesz mnie
Jak gąbka
Tysiącem możliwości
Porowatą tkanką
Swego ciała
Wsysasz mnie
W Twoje ego
Spijasz duszę
Prosto z ust
Szybciej, niż dostrzegam
Bo tak chcesz
I ja się zgadzam
Bezdźwięcznie
 
WIELKI CZWARTEK
Czy coś się kończy?
Czemu ostatnia
Ostatnia Wieczerza?
Siedzi, milczy, myśli...On
Pogodny i głodny
Chleb łamie
Podaje i błogosławi
Po co? Sami możemy...
... nie sięgam ...
Coś się zaczyna
 
 
WIELKI PIĄTEK
W kolejce po śledzie
Twaróg na sernik
I po wędlinę
Co zaraz przyjedzie
W domu
Jaj malowanie
Bigosu mieszanie
Wódki schładzanie
...odpuść nam, Panie...
Skaza, rysa, zranienie
Bicz, morze krwi i cierpienie
W gwarze kuchennym
Gwar dni, przemijanie
Skupia się nieodwracalnie
Rzeczywistość i umysł
Ciało i czucie
A wiara?
Rozłożeni Krzyżem czekamy
 
 
WIELKA SOBOTA
Jesteś? Teraz sam być nie mogę
Zatrzymaj to, co wysysa mnie

Widzisz? Mój kark zgina się coraz bardziej
Nie dźwigam już życia

Słyszysz? Ten szmer i skryte pod nim śpiewy
Dochodzą z góry i z dołu

Czujesz? Ten zapach...Zapach spokoju
Tak pachnie ziemia w ciemności

 

 
ZMARTWYCHWSTANIE
Wchłonie mnie ziemia
Ale jeszcze wyrosnę
Powstanę źdźbłem trawy
Pędem rodzącym pąki
I nimi zakwitnę
Wysilę się dębem
Stając potężny i dumny
Rozłożę ku niebu konary
Delikatnie głaszcząc
Listkami wiatr
By na wysokości chmur
Których będę bratem
Pozdrowić horyzont
Nieprzekraczalnej granicy życia

 

Galeria zdjęć
 
Copyright by e-rychliki   Wszelkie prawa zastrzeżone 2007-2008