
Akcja filmu toczy się w 1925 roku. Chicago, podobnie
jak całe Stany Zjednoczone, przeżywa okres prohibicji. Mafioso Mick Nitsch
zdradza swą "rodzinę", dając policji cynk o planowanym nielegalnym transporcie
alkoholu, a następnie ucieka do ZSRR ziemi swych przodków. Mafia dowiaduje
się o tym i wydaje na renegata wyrok śmierci. Zadanie "uciszenia" Nitscha powierza
Johnowi Pollackowi znakomitemu fachowcowi polskiego pochodzenia. W jakiś czas
później Pollack, zaopatrzony w fałszywe papiery profesora entomologii, przypływa do Odessy.
Niestety nie jest tak łatwo wykonać zadanie w Kraju Rad, zwłaszcza gdy bohater
ma pecha zostać tysięcznym chyba pasażerem rejsu Nowy Jork - Odessa. Zostaje uszczęśliwiony
obecnością nachalnej przedstawicielki Rusfłotu, która
skutecznie uniemożliwia mu wykonanie zlecenia. Zresztą wszystko jest nie tak: zgięta lufa karabinu, współlokatorzy w pokoju,
znerwicowany cieć służbista w hotelu i piękna Dita, którą dziwnym trafem narzeczony spotyka
ciągle w objęciach Pollacka...
Przesympatyczna komedia, trochę zapomniana przez telewizję lecz na szczęście
dostępna w wypożyczalniach i sklepach. Moim skromnym zdaniem Jerzy Stuhr był lepszy tylko
w Seksmisji, a jego rola w tym filmie sprawiła że w moich oczach stał się najlepszym polskim aktorem.
Nie zapominajmy

o małych rolach Malajkata i Pazury, grających tutaj role niemieckich cyklistów
pałętających się Pollackowi pod nogami w każdym niemal momencie filmu.
Jedną z lepszych scen dla mnie jest moment, gdy jakiś amerykański turysta przed hotelem pyta o drogę
ciecia doprowadzonego wcześniej do ostateczności przez Pollacka. Ten wrzeszczy do turysty wskazując w bok:
"Won otsiuda swołocz!", na co amerykanin spokojnie odpowiada szczęśliwy: "Thank you."
Cały film to majstersztyk stworzony przez niedoścignionego mistrza polskiej komedii, a postacie stworzone przez
aktorów do dziś wywołują uśmiech na twarzy na samo wspomnienie.
Pozdrawiam i polecam, Robert.