|
Zasypiałem właśnie przy 6745,5 odcinku "Młody ma sukces", gdy moje błogie odurzenie poezją dialogów przerwał
natarczywy śmiech. Wyjrzawszy przez okno i spojrzawszy w dół upewniłem się, że był to śmiech sąsiada, pana Juska.
(Pisownia imienia oryginalna, potwierdzona pieczęcią urzędową i zwyczajowo przyjęta za oczywistą,
aczkolwiek dokumenty nadania tytułu szlacheckiego zaginęły w czasach wojen napoleońskich około 1812 roku).
Sąsiad siedział na schodach i czytał gazetę. Ponieważ jego śmiech stawał się coraz bardziej zaciekawiający
postanowiłem zejść na dół i zapytać, cóż tak bardzo sąsiada rozbawiło. Przywitałem się mówiąc zwyczajowo
"Witam sąsiada" i równocześnie zerknąłem na gazetę, gdzie widniał tytuł "Torby ekologiczne zagościły w
supermarketach". Cóż mogło być w tym śmiesznego?
- Panie Jusku, co pana tak śmieszy? zapytałem grzecznie.
- Oj, panie, poprzewracało się ludziom od tej ekologii, poprzewracało... - rzekł pan Jusek pociągając papierosa bez filtra.
- A cóż takiego złego w ekologii? Ludzie chcą dbać o środowisko naturalne, żeby nie zanieczyszczać planety...
- Tu pan Jusek podniósł głowę znad gazety i spojrzał na mnie pobłażliwie mówiąc:
- Te, sąsiada poniekąd też nabrali, co? Że niby to wszystko takie ekologiczne... Oj, taki duży, a taki...
- tu sąsiad splunął swoim zwyczajem przez ramię, poprawił baretkę i znów odezwał się w te słowa:
- Bierzesz pan torbę ekologiczną, tak?.
- Tak - odrzekłem bez namysłu.
- I wkładasz pan do niej mineralną w butelce z plastiku, tak?
- No tak... - odpowiedziałem trochę zmieszany
- A potem pakujesz pan kiełbaski na grilla pięknie przyprawione i zapakowane w folię, tak?
- Tak...
- A do kiełbasek kupujesz sąsiad jednorazowe talerzyki i widelczyki i kubeczki z "ekologicznego" polichlorku
winylu otrzymanego w wyniku polimeryzacji monomeru, żeby w domu nie myć i nie truć przyrody płynem do mycia naczyń... tak?
- tu wiedza pana Juska zaskoczyła mnie
- No... zazwyczaj... Ale sąsiad oczytany, ho ho...
- Gazety do kotłowni znoszą, to się ewoluję. Ach, jeszcze podpałka w płynie...
- Edukuję. Mówi się "edukuję". Czasem podpałkę też biorę...
- I pewnie sąsiad myśli, że torba z napisem "ECO" wszystko rozgrzeszy? Sami zabijemy kiedyś ten świat, ale najpierw
hipersupermarkety zrobią olbrzymią kasę na tych, którym wydaje się, że go ratują.
Popatrzyłem na gazetę sąsiada i reklamówkę, którą trzymałem w ręku, listę zakupów... kiełbaski, talerzyki i widelczyki,
kubeczki, podpałka...
- Hm... to nie ma wyjścia, panie Jusku? - zapytałem smutno
- Jest, kochany, jest zawsze wyjście awaryjne. Ziemia wygrała z dinozaurami to i z nami wygra, czy tego chcemy, czy nie.
Wróciłem do domu bez zakupów. Przemyślę te dinozaury.
|