Niefilozoficzne spotkania z p. J.
 
Wspomnienie
Obudziłem się później, niż zwykle. Pomyślałem sobie, że to może być fajny dzień. Ale pierwszy rzut oka na wszechświat zmienił natychmiast moje nastawienie na bardziej ostrożne. Mówiąc inaczej - szczena mi opadła. Za oknem ponuro, jakby słońce się obraziło, deszcz nieprzyjemny, zimno jak u Eskimosa w sypialni.. Popatrzyłem na ludzi idących chodnikiem - wszystkie twarze ponure, jakby chore, kwaśne..., wzrok wbity w ziemię. Poszedłem do sklepu. Po drodze spotkałem pana Juska (autentyczność imienia stwierdzona notarialnie, pieczęć zamazana celowo, jak twierdzi wyżej wymieniony) cedzącego jak zwykle ślinę przez zęby. Zaciągnąwszy się papierosem bez filtra splunął na ziemię odważnie i umiejętnie, po czym rzekł:"A co sąsiad takie stargane oblicze nosi? Stało się cóś?". Zaskoczony troską pan Juska o mnie, odpowiedziałem tylko: "Taki dzień jakiś cholerny...". Na to pan Jusek: "Fajny dzień, czego pan chcesz. Wypłata była to na winko jest i dzieciakom po lizaku się kupi. Trza sie cieszyć z tego, co jest, a nie jakieś fju-bździu filozofić. Jak ja bym sie tak każdym dniem przejmował, narzekał, to już dawno grabarz by mnie d..ę łopatom na smętarzu przyklepał.". A mówiąc to otworzył scyzorykiem butelkę wina o wdzięcznej nazwie "BYCZE" i z rozkoszą wąchał, po czym pociągną duży łyk. Stojąc w sklepie pomyślałem wtedy, że w tym, co pan Jusek mówi, jest wiele prawdy. Czasem szukamy szczęścia w jakichś wydumanych marzeniach, zbyt odległych fantazjach. Owszem, marzyć trzeba i szukać czegoś lepszego w życiu. Niestety dla wielu przeradza się to w "wyścig szczurów". Zbyt często zapominamy o codziennych drobnych radościach, nie dostrzegamy miłości bliskich, miłego ukłonu, gestu i uśmiechu dziecka. I to bez jakiegokolwiek "Byczego"? . Często nawet nie znajdujemy czasu na to, by rozejrzeć się wokoło i dostrzec piękno świata. A może jest inaczej?
Prostym ludziom tak fajnie się żyje. Chciałbym być prosty taką prostotą.
P.S. Pozdrowienia od pana Juska.
Galeria zdjęć
 
Copyright by e-rychliki   Wszelkie prawa zastrzeżone 2007-2008