|
Hi hi hi, ho ho ho, he he he... Się wczora z wieczora uśmiałem na rozdaniu tych gołych figurek,
co to na nie zasłużyli różni tacy z telewizorni podobno. Najgorsze, że puścili toto zamiast jednego
z moich ulubionych horrorów na dwójce. Naprawdę, jak widzę braci Kroczków to mnie się ostatnie
włosie pod pachami stroszy, dorzucić Simonę i Freddy Kruger się chowa. Jakoś przeżyłem ten ból
i zalogowałem się na fotelu, zapiąłem pasy i kijem od mietły zmianiłem kanał na właściwy.
A tam cuuuuuda i dziwy. Śpiewy, oklaski, wazelina taka że jakby jeden drugiemu mógł toby
mu bez mydła... Skrzeczkowska owszem i zaśpiewała, myślałem że oszczędzi bólu ale nie wytrzymała
i jak zawyła na koniec to mi czips z paszczy wypadł. Prawie zemdlałem, a na pewno mnie zemdliło...
Żałuję, że występu Dody nie widziałem ale zrekompensowała mi to jej wściekła mina jak po długich
poszukiwaniach do mózgu dotarła myśl, że teletubisia nie otrzymała, tfu telekamery! Mord w jej oczach
sugerował zachowanie bezpiecznej odległości i cieszyłem się wtedy, że nie siedzę obok. Największą frajdę
organizatorzy sprawili Pawłu Małaszyńskiemu. Nie powiedzieli chłopinie, że nagrodę ma dostać i do
roboty poszedł. Ubranego w jeansy, tiszyrta i irokezem na głowicy zdybali jak miał przerwę w występie
w teatrze. Zapodali mu słuchawkę do ucha i kazali czekać a on na siku szedł. Nic dziwnego, że się
tak zestresował. Tu pęcherz naciska 4 atmosfery na liczniku, a jemu każą się szczerzyć do kamery i
dziękować. Paweł z tego cierpienia aż się za głowę łapał, drapał w potyliczną, oczy wywracał i coś
tam bełkotał, modląc się w duchu żeby już. Pomylił się, głos mu drżał i w końcu pozdrowił swojego kochanka...
Rozradowana publika w Warszawie ryknęła śmiechem i nie wszyscy słyszeli, że chodziło mu o kochanego synka,
a nie bynajmniej Roberta K. co to z Foremką wywijał hołubce na parkiecie i w sypialni. W końcu zdjęli go
z wizji, Pawła znaczy i mogł polecieć tam, gdzie nawet król piechotą chadza. Potem zresztą dostał
drugą nagrodę, z głosowania telewidzów których zachwycił swoim rozdygotaniem. Profilaktycznie
zwiał przed ekipą wozu transmisyjnego dwójki, a nóż widelec zdybią go jak będzie musiał iść
na coś grubszego... Szkoda, myślałem że się jeszcze pośmieję. Może go zdybią za rok...
|