Z POLSKIEGO NA NASZE...
 
Myszerminator
09.09.2007
Okazało się niedawno, że w chałupie pojawił się groźny szkodnik. Siedzę sobie spokojnie, nie zawadzam nikomu, profilaktycznie cichutko jak myszka, żeby szanownej nie obudzić z drzemki, bo mi znów coś do roboty wymyśli, a tu patrzę kątem oka i widzę jak mi po karniszu bezczelnie zaiwania mały szary skubany mysz. Aż mną zatrzęsło dogłębnie, zupełnie jak pana Zenka po Cheateau Jabol rocznik bieżący, osłupiałem na tą bezczelność wręcz. Pod samym sufitem majta mi ogonem radośnie i biegnie. Miałem pod ręką na szczęście aparat foto i kamerę, a że kamera była bliżej, to ją chwyciłem i nagrałem szkodnika. Jak to się myło to toto, jak to się nawet patrzyło w obiektyw. Skubaniec mysz za gwiazdę robić u mnie nie będzie! Albo ty, albo ja. Odłożyłem kamerę i przeszedłem do bardziej ofensywnych działań militarnych związanych z rozpoznaniem i dematerializacją przeciwnika. No przecież pół chałupy mi zeżre, wyjścia nie ma. Zgodnie z zasadami BHW, czyli Bezpieczeństwa i Higieny Walki, uzbroiłem się w pułapkę na myszy zgodną z najostrzejszymi normami UE ISO9006, oraz zainstalowałem śmiercionośny sprzęt w miejscu wskazującym na trasę jego wypraw w głąb mojego terytorium i zacząłem cierpliwie czekać. Aparat foto wydał mi się właściwym narzędziem dokumentacji mojego ewentualnego tryumfu nad intruzem, więc ustawiłem ostrość i zacząłem polowanie. Niestety okazało się, że ten mysz to chyba jakiś mutant po Czernobylu, bo się łobuz przygotował. Zdaje się, że również czytał podręcznik BHW i wiedział, co go może spotkać. Załamany po porażce dołączam zdjęcie wyjaśniające, dlaczego mi się nie udało i przygotowuję się do użycia broni biologicznej. Mam nadzieję, że trutka spowoduje u tego małego, cwanego żarłoka przynajmniej kolkę...
 
Szaro dość
08.09.2007
Ych, szary jest ten świat. Aż się patrzeć nie chce, wszystko takie zamglone i bure. Kształty rozmazane i nieostre a kolory wyblakłe i przyprószone jakby popiołem. Myślę sobie, nieźle, jesienna deprecha mnie dopadła, zupełnie jak w piosence drobiowej zespołu Kury, z tą małą różnicą, że ja raczej śmierci nie pragnę. Niby fajnie jak zamknę oczy, ale co tylko ślepia otworzę to znów to samo. Aż do łba przychodzi myśl, że to nasze życie jest jak papier toaletowy. Długie, szare i do... pardon, nieciekawe chciałem powiedzieć oczywiście. Pełen wisielczych myśli zwierzyłem się szanownej, a ona krótko i na temat:
- Wytrzyj okulary jełopie!
Rzeczywiście pomogło. Świat nabrał ostrości, kolory wróciły na swoje miejsce, nawet już nie mam ochoty zamordować nawiedzonego kota miauczącego prawie co noc pod moim oknem. Chwilowo futrzak został objęty amnestią, ale nie ręczę za siebie jak mi się znów okulary zabrudzą...
Galeria zdjęć
 
Copyright by e-rychliki   Wszelkie prawa zastrzeżone 2007-2008